Udostępnij

  • Chrzest Ekspedycji Afryka 2013

    IMG_2962

    W związku z tym, że Bułgaria śmignęła za oknem bez większych ekscesów, opowiemy o wspaniałym wyczynie naszego teamu, który ugrzązł we wtorek, o zachodzie słońca w botach wyschniętego Jeziora Tuz, w środkowej Turcji.

    W drodze do Iskenderun chcieliśmy uraczyć nasze oczy wspaniałym zjawiskiem przyrody, ogromnym jeziorem Tuz, które dawno temu już wyschło i aktualnie stanowi nie lada atrakcję i źródło wydobycia soli. My, jak to oczywiście my, znaleźliśmy dojazd do jeziora przez pola i przełaje i postanowiliśmy wypuścić się na przejażdżkę po jego zaschniętej powierzchni, co nie do końca pewnie jest dozwolone. Po przygodach Ekspedycji Michal w Boliwi na Salinas Uyuny, czyli pustyni solnej, byliśmy świadomi, że może się to zakończyć ugrzęźnięciem, ale mogło też być super przejażdżką, zatem spróbowaliśmy… Po przejechaniu ok 15 metrów okazało się jednak, że zaschnięta skorupa stanowiąca wierzchnią warstwę podłoża kruszy się i łamie pod ciężarem Dzikuna obnażając grząskie błoto o właściwościach i lepkości gliny, koła zaczęły się ślizgać i kręcić w miejscu nabierając coraz więcej lepkiej mazi i zapadając się coraz bardziej. Tym sposobem rozpoczęła się pierwsza akcja ratownicza Ekspedycji Afryka 2013.
    Nie tracąc ani chwili Michał rozdzielił zadania i rzuciliśmy się na ratunek Dzikunowi. On odkopywał koła i czyścił bieżniki z błyskawicznie zasychającego błota, Ja znosiłam kamenie i drobne krzewki, aby usypać w miarę stabilny tor wyjazdu dla Dzikuna. Po dwóch godzinach pracy mieliśmy jedną jedyną szansę, aby wyjechać …i udało się!!! Byliśmy przeszczęśliwi , poczuliśmy pierwszy smak zwycięstwa nad przeciwnościami losu, które jeszcze nie raz spotkamy na drodze do Kapsztadu, przygodo witaj!

    Ps. Momentami śmialiśmy się, że czujemy się jak uczestnicy jakiegoś amerykańskiego teleturnieju postawieni przed „niemożliwym” zadaniem, które trzeba wykonać w 30 sek. i dwoimy się i troimy, żeby zdążyć, z tą różnicą, że to dzieje się naprawdę 😉