Udostępnij

  • Egyptian ride!

    DSC_5083
    A teraz o przejażdżce. Postanowiliśmy wrócić z portu Damietta do miasta z Panem kierowcą miłym Egipcjaninem starszej daty. Oczywiście po zajęciu miejsc nie zapięłam pasów bo ich nie było. Wiedząc jaki jest potencjał egipskich kierowców – wyobrażenie o tym dał mi wyjazd autobusem z terenu lotniska, gdzie kierowca połamał kamerę monitorującą wyjazd oraz staranował szlaban ze znakiem stop, uszkadzając sobie przy tym boczne lusterko – wiedziałam, że czeka mnie spora dawka adrenaliny, którą co by nie było bardzo lubię. Pan wydawał się umiarkowanie szalony i przewidywałam duże szanse na dojechanie żywym do centrum miasta. Pierwsze wątpliwości powstały w chwili, gdy zjeżdżając z ronda na dwukierunkową jezdnię przywitały nas jadące z naprzeciwka 3 samochody zajmujące całą szerokość jezdni, ale ponieważ my zjeżdżaliśmy, a oni wjeżdżali na rondo szybkość nie była zawrotna i po kilku sekundach jechania „na czołowe”, kierowcy zorientowali się, że jadą całą szerokością jezdni. Po lekkim dreszczyku emocji jechaliśmy wpatrzeni w boczne okno, gdyż niewiele innego nam pozostało 😉 Nie wiedzieliśmy jeszcze, że spotkanie z najgorszym typem kierowcy w Egipcie jest przed nami, a mianowicie jest to kierowca niefrasobliwy… Kilka kilometrów dalej napotkaliśmy Pana, który rozpoczął manewr wymijania traktora, pozostał na przeciwległym do swojego kierunku jazdy pasie i zaczął, jak gdyby nigdy nic, zmieniać stacje w radio, pomijając fakt, że jedzie pod prąd i właśnie zmierza na zderzenie czołowe z naszym samochodem!!! Przez pierwszą chwilę myślisz sobie, zaraz zjedzie, bo przecież jest nie na swoim pasie – on tak nie myśli, przez drugą chwilę myślisz, że twój kierowca zjedzie, bo przecież widzi co się dzieje – on tak nie myśli, w trzeciej chwili zaczynasz czuć ostre uderzenie adrenaliny, bo zdajesz sobie sprawę, że jedziesz na czołowe z dużą prędkością, nikt nie zwalnia, ty nie masz zapiętych pasów, a na dodatek kierowca z naprzeciwka nie patrzy na drogę…Koniec końców Pan chyba znalazł swoją ulubioną stację, ponieważ w ostatniej możliwej chwili podniósł wzrok z nad radia i zjechał na swój pas, nasz kierowca nie zwalniając ani odrobinę spluną w jego kierunku zaczął wymachiwać rękami i jak mi się wydaje złorzeczyć. Trwało to kilka sekund, potem się uspokoił i dotarliśmy do naszego punktu przeznaczenia. The end.