Udostępnij

  • Aswan

    P1090648
    Aswan miało być zgoła inną niż wszystkie mijane po drodze destynacje…dlaczego? Do Aswan jechałam jak do domu, jak do miejsca, które znałam, jak do miejsca w którym już byłam, jak do miejsca, w którym czuję się swojo. I tak przywitałam Aswan, mimo że pewnie nie różniło się niczym od poprzednich przystanków, a jednak było znajome. Było znajome, gdyż jego nazwa pojawiła się w moim słowniku już 2 lata temu, kiedy zaczęliśmy planować Ekspedycję Afryka, kiedy pojawił się pierwszy plan trasy i pierwsze, jak wtedy myślałam wyzwanie. Aswan miało być pierwszym testem przedostania się nie drogą lądową, nie w ‘europejskich’ warunkach.
    IMG_3593
    Ale Aswan znalazło miejsce w moim sercu jeszcze z kilku powodów, może nawet ważniejszych. Po pierwsze, jak wspomniałam wyżej było mi bardzo znajome już od 2 lat, dokładni wiedziałam co ma się wydarzyć w tym miejscu. Po drugie to w tym mieście moja ulubiona autorka kryminałów Lady Agatha Christie pisała moją ulubioną powieść ‘Śmierć na nilu’, to tutaj też, przynajmniej tak mi się wydaje, powstawała ekranizacja tej książki. Okazało się, że Aswan stanie się bliskie memu sercu z jeszcze jednego powodu, moich 32 urodzin, które właśnie tutaj świętowaliśmy.
    CameraZOOM-20131018193007242
    To nie będzie obiektywna ocena, ale uważam Aswan za najprzyjemniejsze miasto w jakim przyszło nam spędzać czas w Egipcie. Niestety, nie odbyło się bez przykrych incydentów, jak obrzucania nas kamieniami przez gówniarzerię pod Konsulatem Sudańskim. Może już zaznajomiłam się z zasadami funkcjonowania w egipskich realiach, może już wiedziałam czego się spodziewać, może moja skóra zrobiła się już trochę grubsza, może już nie miałam złudzeń co do ludzi, którzy mnie otaczają, może już przestałam mieć nadzieję, że będę traktowana jak człowiek…może jedynym sposobem na odzyskanie równowagi było zaprzestanie traktowania ich jak ludzi i nie oczekiwanie tego w zamian. To był klucz do spokoju, którego dopiero się uczyłam.
    P1090657
    Samo Aswan, jak większość egipskich miast położone wzdłuż malowniczych brzegów nilu, tak jak swoi poprzednicy urzeka położeniem, widokami pięknych antycznych świątyń położonych na wysepkach rozsianych po rzece, romantycznymi, białymi żaglami felucc odbijającymi się w błękitnych wodach, przyjemną promenadą i schludnymi parkami rozsianymi wzdłuż nabrzeża. Oczywiście, w tym sielankowym obrazku rzeczywistość i tak upomina się o swoje, w watahach żebrzących dzieci, stertach walających się śmieci, tabunach nachalnych i pozbawionych szacunku do czegokolwiek młodziaków (przynajmniej w odniesieniu do naszego systemu wartości) i wiecznych naganiaczy, którzy wcale nie chcą sprzedać ci niczego oni po prostu chcą mieć pretekst do tego żebyś dał im pieniądze, ponieważ od tego tu jesteś, jak oni są tu od tego żeby je wziąć.
    DSC_8034
    W Aswan mieliśmy załatwić jedną rzecz przedostać się do Sudanu. Wyrobienie wizy zajmuje półtora dnia, kosztuje 50 USD, i jest bezproblemowe, pod warunkiem że konsulat jest otwarty. Potrzebne 2 zdjęcia i 1 kopia paszportu. Załatwienie biletów na prom dla osób i miejsca dla samochodu na barce jest proste, jak wiesz do kogo iść, z kim się dogadać i czego wymagać. My skorzystaliśmy z usług ‘fixera’ Muhamda Abudy (o szczegółach napiszemy w osobnym poście).
    Pano_0062
    Spędziliśmy w Aswan 6 dni żeby załatwić wszystkie formalności. Udało się. Następny krok Sudan i miasto graniczne Wadi Halfa.

    K, M, D