Udostępnij

  • Meroe – sudańskie piramidy

    IMG_3824
    A więc ze stolicy kraju wyruszyliśmy do Meroe, które jest określane największą i najbardziej spektakularną atrakcją Sudanu. W związku z tym, że większość kraju to pustynia, a namiastki pierwotnego w warunkach życia rozwijają się tylko przy brzegach wiecznego Nilu, nie ciężko pewnie byłoby dorównać temu określeniu, ale piramidy Begrawiya są naprawdę bardzo interesującym i ciekawym miejscem do odwiedzenia, które nie jest ciekawe tylko pod względem historycznym, ale posiada również unikalny, magiczny klimat, który w połączeniu z pomarańczowymi wydmami i rdzawym światłem zachodzącego słońca pozostawia niesamowite wrażenia.
    IMG_3890
    IMG_3915
    Piramidy Begrawiya to kompleks cmentarny faraonów z dynastii Meorytów władających tymi terenami od 6 wieku p.n.e. przez ok 900 lat. Myślę, że najważniejszą zaletą tego kompleksu cmentarnego jest fakt, że jak do całego Sudanu nie trafia tu wielu turystów i możesz cieszyć się całym obiektem na wyłączność, pozbawiony nie tylko towarzystwa turystów, ale przede wszystkim naganiaczy i żebrzących dzieci, co znacząco wpływa na komfort psychiczny i daje możliwość skupienia się na rzeczach ważnych, na doznawaniu miejsca wszystkimi zmysłami, nie spiesząc się…
    P1100059
    Kompleks jest malowniczo położony pomiędzy kilkoma diunami i czarnymi skałami, które nadają ciekawego kontrastu krajobrazowi. My udaliśmy się do sudańskich piramid tuż przed zachodem słońca, przenosząc się w magiczną, starożytną krainę świątyń i grobowców. Zaglądając w każdy zakamarek, przechodząc przez wąskie przesmyki między piramidami, wspinając się na ich szczyty, czujesz się jak duże dziecko na „archeologicznym placu zabaw” i właśnie ta swoboda odkrywania jest największym atrybutem Meroe, atrybutem nie do przecenienia w kulturze „baksheeshu”. Piramidy w większości są pozbawione swoich wierzchołków, kilka zachowało się w całości, kilka zostało odrestaurowanych, jest ich tu kilkadziesiąt, ale oczywiście wielkością nie umywają się do tych z górnej części Nilu. Wplecione pomiędzy nie, kryją się świątynie pogrzebowe, których ściany również tutaj zdobione są hieroglifami, i również tu znajdziemy popularny motyw syna boga Amuna-Re zabijającego swoich wrogów by złożyć ich w ofierze swojemu ojcu, który znamy już z Karnaku, Gizy czy Medinat Habu.
    Kilka godzin eksplorowania świątyń i grobowców faraonów w promieniach zachodzącego słońca było świetnym i bardzo przyjemnym przeżyciem, na pewno o wiele przyjemniejszym niż wizyta w Gizie. Mimo, że kompleks nie jest tak rozległy i spektakularny jak ten w Gizie, pozostawia o wiele lepsze wrażenie i daje o wiele więcej możliwości eksploracji.
    P1100307
    P1100233
    Następnego dnia udaliśmy się do jeszcze dwóch kompleksów archeologicznych z tego okresu, Naga i Musawarat, o wiele mniejszych, praktyczni nie uczęszczanych. Główną przeszkodą pewnie jest brak drogi oraz konieczność pojazdu 4×4, co w sumie dla nas było jedną z głównych zalet. Wprawdzie tony zebranego po drodze kurzu i najróżniejsze przeszkody terenowe dały się we znaki naszemu Dzikunowi dla nas to była duża frajda. W Nadze w dobrze zachowanej świątyni możemy podziwiać rzeźbienia ścienne w postaci lwa, a Musawarat to zachowane fragmentaryczne pozostałości wielkiego kompleksu dla pielgrzymów, z takimi pomieszczeniami jak, np. stajnia dla słoni.
    K, M, D