Udostępnij

  • Prom Aswan Wadihalfa

    IMG_3683
    W tym wpisie wspomnę tylko krótko o przeprawie promowej na trasie Aswan – Wadi Halfa. Prom odpływa co wtorek, dostępne są trzy rodzaje biletów, my wybraliśmy najtańszy bilet ze „specjalną dopłatą” dla Kapitana za spanie przy mostku kapitańskim. Prom zaczyna się ładować od 8.00 rano – oprócz pasażerów, głównym ładunkiem są dobra „luksusowe” przewożone z Egiptu do Sudanu, może to być wszystko od materaca na łóżko po pralkę, lodówkę czy szafę.
    IMG_3685
    My z naszym skromnym podręcznym bagażem w postaci plecaków, razem z gawiedzią innych podróżników, tzn. tych wytrawniejszych, ponieważ tylko nieliczni zdecydowali się na pozbawienie siebie luksusu spania w kabinie, zakotwiczyliśmy się, po ok. 6 godzinach załatwiania formalności, na pokładzie i żegnając się z naszym fixerem rozpoczęliśmy 2 godzinne oczekiwanie na odpłynięcie promu tuż przed zachodem słońca. Po wypłynięciu udaliśmy się do kantyny pierwszej klasy w celu zrealizowania swoich kuponów obiadowych. I tu miłe zaskoczenie pyszny obiad, w którego skład wchodziło nawet mięso 
    IMG_3691
    Czas do zachodu słońca umilały nam rozmowy z nowo poznanymi towarzyszami przygody, czytanie książek i odganianie natrętnych gapiów i nieproszonych gości, którzy teoretycznie nie mieli mieć dostępu do części pokładu, na której się znajdowaliśmy. Oczywiście w związku z tym, że jeszcze jedna nogą byliśmy w Egipcie, wszyscy pasażerowie mieli tą jakże charakterystyczną dla tego narodu niezdrową ciekawość białej kobiety, więc znowu czułam się, jak goniona przez paparazzi…co jest zgoła nieprzyjemnym uczuciem.
    IMG_3686
    Grubo po zachodzi słońca liczyliśmy, że ruch pieszych w naszym zakątku się zmniejszy i udamy się na zasłużony wypoczynek na wymoszczonym na pokładzie posłaniu pod plejadą najjaśniejszych gwiazd jakie chyba widziałam w życiu. Niestety, był to również czas kolacji dla kapitana i jego załogi, z czym oczywiści musieliśmy się pogodzić i grzecznie poczekać na swoją kolej użytkowania podłogi.
    P1090768
    Michał bohatersko zagrodził sobą i swoim hamakiem przejście dla reszty pasażerów statku z prawie 100% skutecznością, choć i tak nasza czujność była na wysokim poziomie. Patrząc na tych wszystkich mężczyzn miałam wrażenie, że bardzo popularną lekturą w tej części Egiptu musiały być „Wielkie Wygrane” Julio Cortazara, a pasażerowi podążając śladami bohaterów powieści są śmiertelnie ciekawi co jest na drugiej, niedostępnej dla nich części statku.
    P1090766
    Po mało przespanej nocy obudził nas tłum tym razem białych gapiów, ponieważ mijaliśmy świątynie Abu Simble wzniesione na cześć Ramzesa II. Od tej pory, po posileniu się paczką chipsów, wypatrywaliśmy sudańskiego brzegu. Po przybiciu do Wadi Halfy i uprzednim ustaleniu taktyki współpracy z fixerami wszystkich białych pasażerów zgromadzono w kantynie pierwszej klasy (nie chcę tu psuć wyobrażenia o pierwszej klasie, ale w Egipcie jest to odpowiednik starej, socjalistycznej stołówki niesprzątanej od 20 lat, co i tak jest bardzo przyzwoitym standardem), aby wypełnić kilka formularzy imigracyjnych i spotkać się ze swoim fixerem. My zidentyfikowaliśmy naszego po tym, że miał teczkę w ręce, co go wyróżniało z tłumu oczekującego na prom.
    IMG_3701
    Ostatnim krokiem było przedarcie się przez wszystkich pasażerów statku czekających z całym swoim dobytkiem na wyjście ze statku w małym, wąskim korytarzyku. Wyjście nie wiadomo z jakiego powodu było blokowane przez policję i wojskowych. Przyznam się nawet do niechrześcijańskiego zachowania względem jednego Pana, który za wszelką cenę chciał się wepchnąć do wyjścia przede mną.
    W Wadi Halfie formalności polegały na przyklejeniu przez jednego Pana naklejki na nasz bagaż i na postawieniu krzyżyka flamastrem przez drugiego. Dlatego też butelka nielegalnej ponoć brandy bezpiecznie przeszła ze mną sudańską granicę. Do hotelu wskazanego nam przez naszego fixera dotarliśmy wskakując na ciężarówkę, której kierowca ochoczo zgodził się na nasze podwiezienie licząc na zbicie kokosów, na „białych workach pieniędzy”, niestety nie wiedział na kogo trafił, nie z Michałem taki numery ;).
    K, M, D