Udostępnij

  • Wadi Halfa in 60 minutes ;)

    IMG_3710
    Pierwsze kroki w Sudanie są można powiedzieć bardzo mozolne. Na razie nie ruszyliśmy się od przystani portowej na Nilu dalej niż kilka kilometrów, a zajmuje to już ponad 5 dni. Wypatrujmy na horyzoncie barki z naszym Dzikunem.
    IMG_3714
    IMG_3717
    Niestety w Egipcie czy Sudanie wiele rzeczy dzieje się przypadkiem, toczy własnym biegiem i niewiele osób ma ambicje wpływania czy moderowania biegu tych wydarzeń. Powiedzenie, „Jak zobaczę to uwierzę” nabrało tutaj dla mnie prawdziwego znaczenia i jestem pewna, że wzięło swój początek w tej kulturze, choć mam wrażenie, że ludzie tutaj mają mocno zakorzenione nie angażowanie się w niezależny tok rzeczy.
    CameraZOOM-20131026092603239
    Wypływając z portu z Aswan, w Egipcie, byliśmy zapewniani, że barka z naszym samochodem wypłynie jeszcze tego samego dnia lub najpóźniej dnia następnego…to był wtorek, dzisiaj jest niedziela, a barka jeszcze nie przybiła do portu w Wadi Halfie, w Sudanie. W sobotę wieczorem zostaliśmy zapewnieni, że barka przybije do portu o 9 rano i o 12.00 w południe będziemy mogli wyjechać z portu…jest 14.58 i barki jeszcze nie ma w porcie. Nie jestem niecierpliwa, nie umieram z głodu czy chłodu, nie jest mi bardzo źle, oprócz świadomości marnowania czasu i pieniędzy na siedzenie i czkanie, dziwi mnie po prostu dlaczego osoby, które robią to co tydzień (częstotliwość kursowania promu i barki) od 10 lat, nie wiedzą lepiej i nie mogą od razu powiedzieć, jak to może wyglądać. Kluczem do satysfakcji klienta jest obiecywani mniej niż możesz dostarczyć, wtedy masz szansę przewyższyć, jego oczekiwania i zapewnić satysfakcję …tak mi przyszło do głowy.
    CameraZOOM-20131024154549525
    IMG_3766
    A więc 5 dzień siedzimy w Wadi Halfie z utęsknieniem wyczekując drogi. W wachlarz codziennych rozrywek wpisują się: śniadanie w hotelowej kafeterii – niezłe omlety ze świeżymi plackami chlebowymi i lurowatą kawą (1USD), wzięcie prysznica – prawdziwy luksus (wliczone w cenę dwuosobowego pokoju z łazienką – 11,5 USD za pokój), przejście się na rynek i zjedzenie na obiad miski miejscowego specjału fuula z jakiem na twardo, kawałkami makaronu i sosem majonezowym z odrobiną chilli (1 porcja – 0,8USD), można sobie do tego zafundować zimny, gazowany napój, polecam Sprite (butelka 0,5L – 0,4 USD), po obiedzie można sprawdzić czy w jedynej kafejce internetowej w miasteczku jest już internet (od 4 dni jeszcze nie było więc nie podam cen), urozmaiceniem dnia pełnego wrażeń może być zakosztowanie lokalnych deserów w miejscowej cukierni (miska baklawo-podobnych wypieków zatopionych w miodzie i orzechach lub tylko syropie cukrowym, polanych świeżym, gęstym jogurtem, porcja ok. 0,9 USD, mi udało zapłacić się za 2 ciasteczka bez jogurtu ok 0,15 USD), ostatnią, ale jakże przyjemną aktywnością może być przejażdżka z miasteczka do hotelu (piechotą jakieś 10 min) popularnym tutaj środkiem lokomocji – ‘tuk-tukiem’ (5 min. jazda, ok 0,7 USD na 3-4 osoby). Tuk-tuk to mały motorek z budą mieszczący na tylniej kanapie, w ścisku, 3 osoby, na przedniej 1 osobę, oprócz kierowcy. Miejscowi oczywiście obwieszając pojazd z każdej strony zmieszczą się w 10 osób
    CameraZOOM-20131026091936270
    Pozdrawiamy z Wadi Halfy,
    K, M, D (z barki)