Udostępnij

  • Gonder

    IMG_4066
    Pierwszym przystankiem na etiopskiej mapie naszej ekspedycji był Gonder. To górskie miasteczko utrzymujące się z drwalnictwa, handlu i turystyki, skrywa w swoim centrum największą atrakcję wschodniego regionu Etiopii kompleks zamków królewskich Gonder.
    Centrum miasteczka stanowi rondo z pomnikiem lokalnego bohatera, budynkiem poczty, większością hoteli i restauracji rozsianych wzdłuż swoich odnóg. My z ręką na sercu możemy polecić knajpkę kilka budynków za Ethiopian Hotel, która serwuje pyszną tradycyjną, etiopską kawę, orzeźwiające i sycące koktajle z mango i avocado oraz ogromne porcje kanapek i burgerów ze stertą domowych frytek (jak się miało okazać nigdzie w Etiopii już tak smacznie nie zjemy, piszę to z Lalibelli). Znaleźliśmy tu też fajny sposób na unikanie tłumów żebraków i chuligańskich podlotków – spanie na dziedzińcach małych pensjonacików i hotelików, tu zatrzymaliśmy się w BelegezPension, u miłego i gościnnego Benjamina, który pierwszy raz od daaaawna nie chciał wyciągnąć od nas kasy. Dużo frajdy daje też np. zrobienie zakupów jedzeniowych, nie dość, że w sklepach nie ma za wiele (półki przypominają te w Polsce z lat 80tych, to jeszcze wszystko jest potwornie drogie, w cenach dla białych ludzi oczywiście), jajek kurzych nigdzie nie uraczysz, dopiero przy pomocy chłopaka sprzedającego karty sim (też drogie) udało nam się znaleźć Panią sprzedającą cebulę, która kitrała w swoim namiocie kosz z maluteńkimi kurzymi jajami, których 10szt. kosztowało o zgrozo prawie 2 USD. Śmieszne było też to, że o ile w Egipcie czy Sudanie Michał nie mógł mnie puścić samej na suk, tak tutaj ja nie mogłam puścić Michała samego, bo od razu został oskarżony „białym porywaczem etiopskich dzieci”…???
    IMG_4105
    Sam kompleks zamków królewskich znajduje się tuż obok, na małym wzgórzu i składa się z 6 zamków zbudowanych w zbliżonym okresie, między XVII i XVII wiekiem, przez następujących po sobie władców etiopskich. W dniach przeszłości Gonder był jednym z najbogatszych i najbardziej mocarnych ośrodków władzy w Etiopii i muszę powiedzieć, że patrząc na dzisiejszą Etiopię i poziom zaawansowania, np. budownictwa, trzeba zdjąć czapki z głów i naprawdę podziwiać spuściznę ówczesnych władców, która swoim kunsztem i spektakularnością porównywalna jest do europejskich kompleksów tego typu. W mieście, w którym 70% domostw to drewniane chaty, stoją budowle przypominające zamki na Wawelu czy Vyshehradzie, niestety o wiele gorzej zachowane, ale nadal dające obraz swoich dni świetności. Uroku całemu miejscu dodają krajobrazy lokalnych gór w tle oraz pięknych ptaków drapieżnych, zdaje mi się że jastrzębi.
    Benjamin
    Jest to miejsce, do którego na pewno warto przyjechać do Etiopii. Dodatkowym atutem jest sąsiedztwo powalających na kolana, nie tylko wąskością dróg ;), Gór Simieni.
    Ale o tym dowiemy się już wkrótce.
    K, M, D