Udostępnij
  • Usambara Mountains – kraina spowita mgła

    P1150858

    Lushoto znane również swego czasu, jako Wilhelmstal (Tanzania do I wojny światowej była kolonią niemiecką) położone w masywie gór Usambara to przedziwne miejsce … znaleźliśmy tu nagrobki niemieckich dzieci z początku XX wieku, brązową wodę z rzeki płynącą z kranu, ekologiczny dżem ze śliwek i pierwszy na naszej trasie świeżo pieczony chleb 🙂 a wszystko to spowite gęstą mgłą.

    P1150885

    IMG_5039

    IMG_4974

    Ale może od początku … za cel obraliśmy sobie ‘miasteczko’ Lushoto położone na wysokości 1400 m n.p.m. jako bazę wyjściową na treki w górach Usambara. Dotarliśmy do miasteczka po dwóch dniach drogi i o ile, jak zawsze, przydrożni sprzedawcy rzucali się na nas przy wjeździe na wyższe poziomy gór, tak im wyżej było już bardziej przyjemnie 🙂 Piękna przyroda i ukształtowanie gór zrobiła na nas duże wrażenie.
    Pierwsze kilka nocy spędziliśmy przy uwaga, uwaga żywopłocie – tak wiem dosyć niespotykane słowo jak na Afrykę – na ‘ulicy’ niedaleko lokum lokalnych przewodników, z którymi umówiliśmy się na wejście na jeden z okolicznych szczytów (2200 m n.p.m.). Zapowiadało się przyjemnie. Wyruszyliśmy wcześnie rano, żeby mieć jak najwięcej czasu na eksplorowanie okolicy.

    P1160147
    Wspinaczka od początku była dosyć ciężka – przynajmniej dla mnie , bardzo strome podejścia po błotnistej, czerwonej ziemi nie należały do łatwiejszych, tym bardziej dziwiła zwinność miejscowych, którzy jak kozice pokonywali z lekkością trudniejsze odcinki dochodząc do swych domostw, poletek uprawnych i zagród ze zwierzętami, usadowionymi właśnie na tej stromiźnie. Michał oczywiście był nie do zatrzymania 😉 ale już na koniec trafił mu się mały przerywnik w postaci zjechania na dupie czymś co było błotnistym potokiem, a zarazem naszą drogą 😉 Ja aby uniknąć jego losu skakałam ze schodkowych tarasów uprawnych poletek, które wydawały się bardziej stabilne choć nie mniej błotniste 🙂

    P1160122

    P1160133

    P1160169
    Przyroda w tych okolicach zapiera dech w piersiach – jest bujna, niesamowicie zielona, a wszędzie panuje wysoka wilgotność. W górach których idziesz miesza się mgła powstająca w dolinach z chmurami, które nieustannie wędrują po niebie. Pada kilka razu dziennie. Nas też nie ominęło, a grząskie, błotniste drogi momentalnie zamieniały się w potok.
    Trek był też okazją do zobaczenia jak płynie życie w tanzańskich wioskach, obejrzenia typowej chaty od środka – gdzieś musieliśmy się schować przed nieustającą ulewą – nie takiej tradycyjnej i obrazkowej, jak z National Geographic, tylko chamskiej i prostej lepianki ze słomianym dachem, który jednak dawał radę. W środku oprócz klepiska, małego paleniska w rogu i kilku szmat na ziemi – pewnie służących jako legowisko nie było za wiele. Za to dzieciaki miały ubaw obserwując przybyszy z innej planety – chroniąc się przed deszczem pod daszkiem sąsiedniego domku, zmieniały się co chwila na najbardziej dogodnym miejscu obserwacyjnym, aby nas podglądać.

    P1160095

    IMG_5061

    Po górskich przygodach odkryliśmy ‘ekologiczny camping’ stworzony w dżungli dla niemieckich ‘odkrywców przygód’. Nie jest to miejsce, w którym byśmy się zatrzymali ponieważ posiada jeden podstawowy minus – opłatę za postój 😉 ale chcieliśmy gdzieś uczcić urodziny bardzo wyjątkowego człowieka – Michała, a akurat wypadła ta data, zatem zostaliśmy. O alkohol nie było problemu, bo jak już zdążyliśmy zaobserwować Tanzańczycy chleją na umór, tzn. pije ten kogo stać, ale też niewiele trzeba żeby się upić … osoba, która spożywa 1 lub maksymalnie 2 posiłki dziennie w postaci skromnych mącznych wyrobów lub owoców, nie trudno się upije.

    IMG_5038

    P1160205

    Miasteczko samo w sobie było całkiem znośne, było głównym ośrodkiem handlu i transportu w okolicy. Kobiety chodzą tu w pięknych tradycyjnych chustach, którymi można się opasać od stóp do głów. Ale islam przenika się tu z chrześcijaństwem, jest dosyć liberalny, a kobiety bardzo aktywnie uczestniczą w życiu społecznym, handlują, sprzedają, są właścicielkami sklepów czy straganów, trzymają kasę i kontrolę, są szefami i to budzi szacunek w innych.